bycie-fit

Ile kosztuje bycie fit?

Lena Woźniak 08:00 Luty 7th, 2019

Jeśli uważasz, że nie stać Cię na to, by zadbać o swoją kondycję, to najwyższa pora przestać się oszukiwać, bo jedyne przeszkody, to te, które tkwią w Twojej głowie. Rozprawiamy się z mitem, że bycie fit jest drogie i podpowiadamy, jak na tym zaoszczędzić.

Nie szukaj wymówek

Obiecujesz sobie, że od jutra (naprawdę od jutra!) wreszcie zapiszesz się na siłownię i zaczniesz ćwiczyć? Chciałabyś zmieścić się w sukienkę w której chodziłaś jeszcze niedawno (gdzie niedawno oznacza czas przed porodem) i w której wyglądasz jak milion dolarów? A jednocześnie jakoś ciągle brakuje Ci czasu na aktywność fizyczną i odkładasz ją na bliżej nieokreślone później (które dotąd nie nadeszło).

Tłumaczysz sobie, że rano nie masz kiedy ćwiczyć, wieczorem jesteś na to zbyt zmęczona, a w ciągu dnia tyle się dzieje, że po myśli o tym, by się trochę poruszać zostało już tylko wspomnienie. A do tego bycie fit jest drogie, bo sportowe ciuchy, karnet na siłownię, sprzęt do ćwiczeń czy zdrowa żywność, to nie lada wydatek. I dziwnym trafem chociaż na kupno słodyczy, papierosów czy alkoholu środki się jakoś znalazły, a i na jedzone codziennie przed telewizorem chipsy też jakoś Cię stać, to na karnet już nie?

Zakładając, że rzeczywiście zależy ci na byciu fit masz dwa wyjścia: tłumaczyć sobie, że to jest za drogie i że chociaż bardzo byś chciała zdrowo się odżywiać i ćwiczyć, to nie masz jak się za to zabrać, albo spiąć pośladki (już nie tak jędrne jak kiedyś, co na szczęście przy odrobinie samozaparcia da się zmienić) i zacząć działać!

Uważaj na produkty „fit”

Uznałaś, że warto być fit i natychmiast pobiegłaś po zakupy? Nie patrząc na etykiety wkładasz do koszyka jogurty 0%, odtłuszczone mleko, chudy twaróg, soki, które nie zawierają cukru i egzotyczne owoce, których nazwy nawet nie jesteś w stanie wymówić? Stop! Nim postać z kreskówki radośnie pobiegniesz do kasy (i zostawisz tam miliony monet) zwróć uwagę na to, co kupujesz. Wiele produktów fit jest taka jedynie z nazwy i ze zdrowym odżywianiem nie ma nic wspólnego.

Zmień swoje nawyki

Jeśli mimo aktywności fizycznej nadal będziesz pochłaniać mnóstwo śmieciowego jedzenia, to sam ruch nie pomoże Ci pozbyć się znienawidzonych wałeczków. Dieta i ćwiczenia muszą iść ze sobą w parze, inaczej to, że zobaczysz rezultaty swoich działań jest równie prawdopodobne jak to, że w któreś Boże Narodzenie odwiedzi Cię Święty Mikołaj.

Walkę z niezdrowymi nawykami zacznij od pozornie niewielkich zmian: samochód zamień na komunikację miejską (i postaraj się wysiadać przynajmniej jeden przystanek wcześniej), zamiast korzystać z windy, wchodź schodami i ruszaj się tak często, jak tylko to możliwe. Nie wychodź z domu bez śniadania (to naprawdę najważniejszy posiłek!), a niezdrowe przekąski zastąp np. suszonymi owocami (ale nie zajadaj się nimi bez opamiętania).

Ile kosztuje bycie fit?

Wcale nie tak drogo jak Ci się wydaje i taniej niż…bycie niezdrowym. Po pierwsze, możesz zainwestować w pakiet online i kupić od razu i dietę i trening. Ceny takich karnetów zaczynają się od 50-60 złotych miesięcznie. Ostateczny koszt pakietu zależy m.in. od tego na jaką dietę się zdecydujesz, czy będziesz korzystać z porad dietetyka, czy chcesz mieć trenera personalnego etc.

Po drugie, karnet na siłownię wyniesie około 120 złotych miesięcznie, a więc zapewne mniej niż wydajesz na słone i słodkie przekąski. Możesz wprawdzie ćwiczyć w domu, ale jeśli jesteś dopiero na początku swojej drogi do bycia fit, to prawdopodobieństwo tego, że poddasz się po zrobieniu jednej pompki albo trzech brzuszków, jest niestety spore. Poza tym w domu zawsze jest coś do zrobienia: pranie trzeba wyjąć z pralki, kota nakarmić, firanki powiesić, okna umyć, bo idą święta (nieważne które, wszak gdzieś na świecie jest jakieś święto) i…nagle okazuje się, że zamiast ćwiczyć codziennie, udaje Ci się poruszać jedynie dwa razy w tygodniu.

Jeśli jednak wiesz, że jesteś na tyle zdyscyplinowana, że będziesz ćwiczyć w domu, to nic nie stoi na przeszkodzie temu żebyś zaczęła to robić. Tym bardziej, że nie zapłacisz za to ani złotówki! To samo dotyczy diety. Możesz wykupić (jeśli tylko Cię na to stać) catering dietetyczny i wydać na to nawet 1000 złotych tygodniowo, albo…przeprosić się z od dawna nieużywanym parowarem i…zacząć przygotowywać posiłki w domu. Dzięki temu nie tylko nie wydasz pieniędzy na modne (i niekoniecznie skuteczne) diety, ale jeszcze zostaną Ci w portfelu dodatkowe fundusze, które normalnie przejadła byś na mieście, albo wydała je na jedzenie kupowane w pracy.

Jak zaoszczędzić na siłowni?

Wbrew pozorom – da się! Alternatywą dla siłowni mogą być wspomniane już ćwiczenia w domu. Jeśli taka forma aktywności do Ciebie nie przemawia (bo np. wolisz ruszać się w towarzystwie) możesz korzystać z siłowni plenerowej, albo z różnych darmowych zajęć oferowanych np. w ramach dni otwartych. W dążeniu do szczupłej sylwetki z pomocą przyjdzie Ci również internet.

W sieci znajdziesz mnóstwo darmowych planów treningowych opracowanych przez profesjonalistów. Na sprzęt również nie musisz wydawać. Bieganie jest zupełnie darmowe. Nie inwestuj od razu w profesjonalne obuwie i odzież, na początek wystarczą Ci zwykłe trampki i ubiór „na cebulkę”. Oczywiście jeśli chcesz, to zawsze możesz wydać na to pieniądze – za samą odzież zapłacisz od 80 złotych do 1000 złotych.

A co z dietą?

Aby nie zbankrutować na egzotycznej diecie (na której były już wszystkie Twoje koleżanki) gotuj w domu. Będzie smaczniej, zdrowiej i taniej. Jeśli chcesz uniknąć marnowania jedzenia możesz albo przygotować dietetyczny posiłek dla całej rodziny, albo zamrozić to, co Ci zostanie. To, co znajdzie się w Twoim menu uzależniaj od pory roku. Wprawdzie nikt nie broni Ci objadać się truskawkami w grudniu, ale o wiele lepszym (i tańszym) rozwiązaniem jest kupienie ich wtedy, gdy będzie na nie sezon. Tym bardziej, że za te same produkty w sezonie możesz zapłacić nawet trzy razy mniej.

Pomocne okaże się także planowanie posiłków i robienie listy zakupów, której będziesz się trzymać. Dobrą praktyką jest zapisywanie tego ile i na co miesięcznie wydajesz. Dzięki temu nie tylko zyskasz świadomość swoich wydatków, lecz również będziesz mogła zrezygnować z tych produktów, które są za drogie.

Bez odzieży sportowej ani rusz?

Nie musisz świecić metkami popularnych sportowych marek, by zadbać o swoją kondycję. Na początek zwykłe legginsy za 30 złotych, sprawdzą się równie dobrze, co te kosztujące 120 złotych. Jeśli chcesz mieć profesjonalną odzież sportową, przejrzyj gazetki popularnych supermarketów i wypatruj rzeczy w promocji. Możesz również poszukać czegoś dla siebie w sklepach sportowych w okresie wyprzedaży, gdy ceny są nawet trzykrotnie niższe. Płacenie 200 złotych za czapkę czy 80 złotych za bieliznę termoaktywną nie ma większego sensu. Wszak to Ty masz się odchudzać, a nie Twój portfel.

Jak więc widać wcale nie musisz być bogata jak szejk Kuwejtu, by zacząć być fit. Tym, czego będziesz potrzebować nie są nieograniczone środki finansowe, a odrobina samozaparcia, chęci i wytrwałości. Powodzenia 🙂